środa, 12 grudnia 2012

Rozidział 20 - ostatni

Pięć lat później 
- Ciocia ! - krzyknął mały Janek .
- Cześć Jasiu . - ukucnęłam i mocno go do siebie przytuliłam . Za nim dobiegł już dziesięcioletni Kacper , który od trzech lat trenuje siatkówkę i pięcioletnia Ula . Wszyscy dzielnie się do mnie mocno przytulali .
- Cześć Kochanie . - podszedł Michał i pocałował mnie w policzek .
- Cześć Misiek . Dobra ferajna złazić ze mnie . - zarządziłam i ruszyliśmy w stronę samochodu Michała .
- No ciocia opowiadaj jak było w Australii . - zachęciła mnie Ula więc pobieżnie streściłam jej moją pracę w kraju kangurów . Jestem najbardziej rozchwytywaną fotomodelką ostatnich czterech czy trzech lat . Teraz przyjmuję już tylko jakieś poważne kampanie czy sesje . Oczywiście co jakiś czas muszę odwiedzić jakąś galę jak Paris Fashion Week . Już na jednym była ze mną Ula , która już uznała , że będzie tak jak ja modelką . Mój związek z Michałem jest wręcz idealny . Mimo moich i jego częstych podróży . Jako czołowy zawodnik naszej reprezentacji i zawodnik aktualnego najlepszego klubu w Plus Lidze , czyli Politechniki Warszawskiej , ma naprawdę dużo roboty . Mój brat na stałe został w Jastrzębiu . Ania w całości oddała się dzieciom więc jest gospodynią domową ale na każdym kroku powtarza , że czuje się w stu procentach spełniona i nie zamieniła by się nigdy z nikim . Kacper trenuje już od trzech lat siatkówkę . Ula jest zafascynowana moimi poczynaniami w świecie mody , a Janka zainteresowały konie i basen . Zaczął naukę pływania , a na koniu jeździ razem ze mną .  My za to z Michałem mieszkamy w mieszkaniu klubowym Miśka . O Sokole nie zapomniałam . Nadal jest moim koniem . Znaczy Patrycja na nim jeździ i zabiera na różne zawody ale ja i tak nadal kocham tego konia więc tylko jak zostaję na dłużej w Polsce to jadę do Wrocławia pojeździć . Moje mieszkanie również nadal wynajmuję . Miśka spełniła swoje marzenia i została aktorką . Jednocześnie jest panią prawnik . Maciek ożenił się półroku temu . Oczywiście byłam na jego ślubie i weselu . Zabawa była boska . Zbyszek z Karoliną żyją sobie we Włoszech . Mam z nimi kontakt nadal . Podobno Karolina niedawno zaszła w ciążę czym bardzo za plusowała u teściów . My z Michałem nie chcemy na razie dzieci . Obydwoje poświęcamy się naszej karierze . Pierścionka też nie dostałam przez te pięć lat więc nasz związek zaliczmy do wolnych jednak ostatnio chyba przeszliśmy na wyższy etap .
- A tak właściwie Michał to jak dałeś się namówić żeby cała ta banda co siedzi z tyłu z tobą jechała ? - zapytałam zaciekawiona pokazując na dzieciaki siedzące z tyłu .
- Jak to jak ? - zapytał śmiejąc się - Tak mnie błagali , że nawet groźby usłyszałem , że nie dopuszczą mnie do Ciebie jak już wrócisz .
- No tak to dobry powód jednak żeby ich zabrać . - dołączyłam do niego . Dojechaliśmy do naszego mieszkania i zabierając moje dwie walizki ruszyliśmy windą na ostatnie piętro , na którym razem mieszkamy . Kiedy weszłam do środka usłyszałam rozmawiającą Anię z moją mamą i tatą  . Trochę mnie to zdziwiło jednak zdjęłam buty , płaszcz i poszłam do kuchni gdzie zastałam wcześniej słyszane osoby . Dzieciaki oczywiście wężykiem za mną . Przywitałam się z nimi i zaczęłam rozmawiać na temat mojej sesji w Australii . Kiedy rozmowa toczyła się w najlepsze Misiek zawołał mnie z salonu .
- Jula możesz przyjść na chwilę ? - zapytał .
- Już idę . - wstałam i wyszłam uprzednio przepraszając moje towarzyszki rozmowy . Weszłam do salonu , a tam mój brat stał oparty o ścianę i cały czas miał uśmiech na twarzy . Po chwili zobaczyłam Michała w czarnym garniturze , krawacie i z olbrzymim bukietem czerwonych róż . Do salonu weszła moja mama , tata , Ania i dzieciaki .
- Julio . - zaczął i podał mojej bratowej bukiet - Trochę pokręcona ta nasza miłość . Nagła . Od pierwszego wejrzenia śmiem rzec jednak udało nam się i dzisiaj stoimy tutaj gdzie stoimy . Ile to ja rozmów przeprowadziłem z twoim bratem , twoją bratową , moimi rodzicami i moim bratem . Ile czasu , myśli i nerwów musiało przejść przez moją głowę żeby dzisiaj uklęknąć przed tobą i zapytać - w tym momencie uklęknął na jedno kolano , wyjął z kieszeni czerwone pudełeczko i otworzył je . Moim oczom ukazał się piękny pierścionek . Z moich oczu już dawno leciały łzy . - Czy zostaniesz moją żoną ? Tą jedyną i na zawsze ? Do póki śmierć nas nie rozłączy ?
- Z wielką przyjemnością . - wyszeptałam i pocałowałam go w usta chwytając jego twarz w dłonie . Wstał powoli i kiedy już się oderwaliśmy od siebie , a wszyscy zaczęli nam bić brawo wsunął mi na palec pierścionek .
- Kocham Cię . - wyszeptał przytulając mnie do siebie .
- Oj ja Ciebie bardziej . - zaśmiałam się cała zapłakana .
- Po pierwsze nie kłóć się ze mną . Przed chwilą się zaręczyliśmy , a po drugie to ja Ciebie bardziej kocham . - zaśmiał się . Moi rodzice , a potem brat z całą ferajną pogratulowali nam zaręczyn i oznajmili , że wracając do siebie i zostawiają nas samych sobie . Dzieciaki były bardzo niezadowolone , że już muszą jechać bo widziały się ze mną tylko przez niecałą godzinę pewnie . Może trochę dłużej . Kiedy wszyscy wyszli już , a Michał zamknął za nimi drzwi na klucz zapytał .
- Mogę już zdjąć ten garnitur ?
- Możesz pozwalam . - zaśmiałam się i pomogłam mu z krawatem .
- To może i tobie nie wygodnie w twoim ubranku ? - zapytał zadziornie kładąc swoje dłonie najpierw na mojej pupie , a potem sunąc nimi coraz wyżej .
- No wiesz ja tam nie narzekam . - zaczęłam się z nim droczyć i powoli rozpinać guziki jego koszuli .
- Ale ja mogę za chwilę zacząć . - zaczął obdarzać moją szyję pojedynczymi pocałunkami . Po dość długiej grze wstępnej udało nam się dopiąć celu i po wszystkim leżeliśmy sobie w łóżku . Ja leżałam na klatce Michała i oglądałam mój pierścionek , a on obejmował mnie ramionami i co jakiś czas obdarzał pocałunkami . Mogła bym tak zawsze . No ale to co piękne musi się kiedyś skończyć . Usłyszeliśmy dzwonek do mojego telefonu .
- Nie odbieraj . Proszę . - powiedział Michał i przerzucił mnie na plecy . Ponownie zaczął mnie całować . Jedak ktoś kto do mnie dzwonił nie chciał odpuścić .
- Nie Michaś to nie przejdzie . - powiedziałam lekko go od siebie odsuwając .  Wstałam i zakładając koszulę Michała wyszłam w naszej sypialni . Zlokalizowałam telefon w przedpokoju . Numer nieznany . Już chciałam nie odbierać ale jednak postanowiłam nacisnąć zieloną słuchawkę .
- Halo . - odebrałam . Z racji , że dzwonili do mnie często ludzie , którzy nie byli Polakami uznałam , że halo jest między narodowe i się nadaje .
- Dzień dobry . Ja jestem sekretarką naczelnej magazynu Vouge . - odezwała się kobieta po angielsku - Mogę połączyć z Anną ?
- Tak oczywiście . - Anna to szefowa . Ona rządzi całym światem mody . Jej się nigdy nie odmawia taka jest zasada jeżeli chcesz istnieć w tym świecie .
- Dzień dobry Julio . - usłyszałam po chwili głos Anny .
- Dzień dobry . - odpowiedziałam grzecznie .
- Prawda , że możesz znowu się pojawić na naszej okładce we wrześniowym numerze ? - zapytała .
- Oczywiście . To będzie dla mnie zaszczyt móc się pojawić we wrześniu . - wrześniowy numer Vouga amerykańskiego to wręcz świętość . Wszystkie kobiety w Ameryce traktują go jak świętość. Dlatego będzie to dla mnie tak ogromny zaszczyt .
- No to moja asystentka prześle Ci wszystkie informacje na maila . Jak również byłoby miło gdybyśmy mogły się spotkać . Chciałabym z tobą poważnie porozmawiać , a nie jest to temat do rozmowy przez telefon .
- Dobrze . Jak na razie jestem w Polsce i planuję dopiero powrót do Stanów za co najmniej miesiąc więc dopiero wtedy będziemy mogły ustalić termin .
- No to do zobaczenia . - powiedziała rozłączając się . Nie miałam zielonego pojęcia o co może jej chodzić . Szybko wróciłam do Michała i wtuliłam się w jego tors .
- Kto to był ? - zapytał bawiąc się moimi włosami .
- Szefowa Vouga . Ale szybko jej powiedziałam , że jak na razie to ja jestem w Polsce i szybko z niej wyjeżdżać nie zamierzam w najbliższym czasie . - odpowiedziałam i jeszcze mocniej wtuliłam się w niego - Dostałam propozycję kolejnej okładki w Vougu . Tym razem wrześniowy numer , czyli najważniejszy w całym roku .
- No to gratuluję . - pocałował mnie w głowę - Nawet nie wiesz jakie to fajne uczucie mieć tak zdolną i piękną narzeczoną .
- Nawet nie wiesz jakie to fajne uczucie mieć takiego fajnego narzeczonego . - zaśmiałam się i pocałowałam w usta .

Pięć lat później 

- Ja Julia biorę sobie Ciebie Michale za męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci . - powiedziałam i oczywiście zalałam się łzami . Po wymianie obrączek i całej mszy do końca wyszliśmy szczęśliwi z kościoła . Od razu poleciał na nas ryż i drobne grosze . Białe baloniki wyleciały w górę , a wszyscy goście zaczęli klaskać . Michał przyciągnął mnie do siebie i pocałował . Potem jeszcze było składanie życzeń przez tą ogromną liczbę gości . Nasze wesele odbyło się w eleganckiej restauracji w kameralnym gronie naszej rodziny i najbliższych znajomych . Byliśmy szczęśliwi . Bardzo szczęśliwi nic więcej nie było nam potrzebne do szczęścia . Długo nie mogłam znaleźć tego szczęścia było to arcytrudne w naszym wykonaniu . Jednak kiedy już się odnaleźliśmy mogłam spokojnie stwierdzić , że mam zajebiste życie . Jestem w trójce najpopularniejszych modelek na całym świecie . Michał jest znakomitym siatkarzem , a za dziewięć miesięcy na świat przyjdzie nasze pierwsze dziecko . Na pewno nie ostatnie bo chcemy z Michałem mieć dużą rodzinę . Dostałam jedną z głównych posad w amerykańskiej redakcji Vouga . Anna nawet proponowała mi abym przejęła po niej posadę naczelnej ale to nie dla mnie . Ja mam inne plany . Mam zamiar żyć i boku mojego ukochanego i rozkoszować się szczęściem , które możemy sobie nawzajem przekazać .

Piętnaście lat później

Siedzę sobie na leżaku w naszym pięknym ogrodzie i chwytam pozytywną energię płynącą z gorących promieni słońca , które jak zwykle w lipcu nie daje o sobie zapomnieć .
- Jula . - podszedł do mnie Michał stając tak , że idealnie zasłonił mi całe światło , którym się właśnie rozkoszowałam .
- Słucham ? - zapytałam otwierając oczy .
- O której Łucja kończy trening ? - zapytał .
- Za półgodziny . Możesz już jechać to zabierzesz po drodze Wojtka od tego jego kolegi Kuby i jeszcze nie zapomnij wstąpić o jakieś podstawowe produkty spożywcze . - powiedziałam . Byłam taka szczęśliwa , że Misiek w całości oddał się byciu gospodynią domową . Nasza piętnastoletnia córka Łucja trenuje siatkówkę coś jednak odziedziczyła po ojcu bo jak już wszyscy mówią , że urodę po mamusi to talent po tatusiu . Nasz trzynastoletni syn Wojtek też trenuje siatkówkę . Kiedyś jak miał sześć lat to mi powiedział , że będzie taki jak tata , a nawet jeszcze lepszy . Jak na razie dobrze mu idzie . Zobaczymy kiedy mu się znudzi . Dziesięcioletnia Ola chyba jako jedyna z całej czwórki postanowiła iść w moje ślady i już jest zafascynowana modą . Najmłodsza Patrycja ma najciekawsze wyobrażenie swojej przyszłości . Otóż ta urocza pięciolatka ostatnio oświadczyła mi kiedy bawiłam się z nią lalkami , że zostanie księżniczką . Przyjęłam jej decyzję z powagą i powiedziałam , że bardzo podoba  mi się taki plan . Uroczą mam rodzinkę . Trudno się razem z nimi nudzić . Kiedy wyjeżdżam do Nowego Jorku czy na sesję do innego kraju bardzo za nimi tęsknię i kiedy wracam staram się im to wszystko wynagrodzić spędzając z nimi jak najwięcej czasu . Nigdy nie zamieniłabym mojego życia na jakieś inne . Jak dla mnie jest idealne . Nic dodać nic ująć .

KONIEC



No cóż mam nadzieję , że was nie rozczarowałam takim epilogiem ani takim przebiegiem tej historii . 
Chciałabym bardzo serdecznie podziękować wszystkim czytelniczkom , które były od początku do końca , które pojawiły się pod koniec .

Nie będę się tutaj żegnać bo jeszcze to nie jest mój koniec w blogowym świecie jeszcze się trochę ze mną pomęczycie . Tak więc zapraszam na mojego pierwszego bloga , siódmegonajnowszego niedawno założonego ;)

Już ostatnie ogłoszenie ale bardzo ważne ;) Wchodzimy w link !!! Klikamy lubię to i spełniamy marzenie Pauliny mojej wiernej czytelniczki <3


POZDRAWIAM  I  PROSZĘ  O  KOMENTARZE !!! 

czwartek, 6 grudnia 2012

Rozdział 19

Dni mijają jak szalone . Jeszcze niedawno był grudzień , a teraz już mamy końcówkę stycznia . Mój dzień wygląda następująco . Prysznic , szybkie śniadanie , sesja , obiad , kolejna sesja , powrót do domu znowu prysznic i łóżko . Dzień świstaka tak zwany . Moja praca bardzo mi się podoba . Chociaż na razie to i tak tylko małe sesyjki i nic po za tym . Magazyn dla którego pracujemy szuka mi agencji bym mogła dalej piąć się w górę po szczeblach kariery modelki . Strasznie sympatyczni ludzie nas otaczają . Z Kate już dawno się zaprzyjaźniłam . Piotrek jest wspaniałym współlokatorem i przyjacielem . Doskonale się dogadujemy nie tylko mieszkając razem ale też w pracy .
Oczywiście w miarę możliwości utrzymuję kontakt z Michałem , z Anią i Kacperkiem , Miśką i Maćkiem . O Kubiaku dzielnie staram się zapomnieć i nawet mi się udaje . Kiedy jestem cały dzień w pracy to bardzo łatwo o nim nie myśleć .
Mijają kolejne miesiące mamy już maj . Czyli  pełnię wiosny . Mój ulubiony miesiąc . W marcu podpisałam kontrakt z agencją . Dzięki czemu moje zdjęcia pojawiają się nie tylko w magazynie dla którego zaczęłam w styczniu pracować ale też dla wielu innych . W między czasie Ania urodziła zdrowe bliźnięta Urszulę i Jana . Miałam ich odwiedzić ale jednak okazało się , że ta agencja chce podpisać ten kontrakt więc musiałam zostać . Mam tutaj coraz większą ilość znajomych . Wspólne imprezy i wypady za miasto naprawdę to fantastyczna sprawa . Życie w Nowym Jorku nigdy nie zasypia tutaj żyje się z minuty na minutę , a każda napotkana osoba na ulicy może stać się twoim najlepszym przyjacielem . Michał nadal jest w moim sercu . Już przez ponad pół roku próbuję go wymazać z głowy i serca ale on nie daje mi na to nie pozwala . 
Przyszedł październik czyli mój drugi co do ulubieństwa miesiąc . Od maja moja twarz zagościła na okładkach największych magazynów związanych z modą między innymi Vogue . W tym miesiącu też będę pracować przy reklamie biżuterii bo podpisałam kolejny kontrakt tym razem na bycie twarzą właśnie tej marki . Już planujemy z Piotrkiem powrót do Polski na święta mimo , że to jeszcze trzy miesiące to nikt inny nie zdaje sobie sprawy tak doskonale jak my jak szybko leci czas . Michał wciąż zamieszkuje kawałek mojego serca . Pogodziłam się już z tym i nauczyłam żyć . Przez ostatnie dziesięć miesięcy nie dopuszczałam do siebie żadnego faceta . Jak wrócimy do Polski to chcę sprawdzić czy on nadal mnie kocha i czy warto było przez cały rok czekać i trzymać w sercu . 
Nareszcie przyszedł grudzień . Tak bardzo wyczekiwany przez nas . Kiedy pojechaliśmy na lotnisko szybko udaliśmy się na odprawę i polecieliśmy w stronę Polski . Mój kontrakt trwał nadal Piotrka też , który jest teraz jednym z najbardziej rozchwytywanych fotografów na świecie . Ale udało nam się wymusić na naszych pracodawcach wolne na dwa tygodnie . Co oznaczało całe dwa tygodnie w Polsce . Z lotniska we Wrocławiu odebrał mnie mój brat . Od razu rzuciłam mu się na szyję . 
- Cześć siostra . 
- Cześć brat . 
- Czy ty w ogóle cokolwiek jadłaś czy nic tam nie ma do jedzenia ? - zapytał odsuwając mnie od siebie i mierząc wzrokiem . 
- Jadłam , jadłam . Po za tym przyjechałam żeby przytyć . - zaśmiałam się . 
- No dobra myślę , że mama o to już zadba . - zabraliśmy moje walizki w pojechaliśmy do Żor . Rozglądałam się do o koła sprawdzając czy coś się zmieniło . Jednak dużo różnic nie znalazłam . Kiedy dojechaliśmy pod dom mojego brata tylko zdążyłam wysiąść z samochodu , a już Kacper wyleciał z domu i wskoczył mi na ręce .
- Cześć szkrabie . - powiedziałam i go pocałowałam w głowę .
- Cześć ciocia . Nareszcie mogę się do Ciebie przytulić . - powiedział zanurzając swoją głowę w moim obojczyku .
- Dobra zeskakuj z cioci i pomagaj nosić jej walizki . Chociaż i tak masz ich coś dziwnie mało . - zaśmiał się Michał .
- No wiesz co ? Miałam wziąć pięć ? - zapytałam i sama chwyciłam moją torebkę . Zamknęliśmy samochód i weszliśmy do budynku . Już od progu powitały mnie te wszystkie piękne świąteczne zapachy . Moja mama jak z Miśkiem obstawialiśmy będzie  chciała mnie natychmiast utuczyć . Musiałam koniecznie zobaczyć moją bratanicę i bratanka dlatego jak najszybciej się dało udałam się do ich pokoju , w którym obydwoje spali.
- Zdecydowanie Ula podobna do mamy , a Janek do taty . - stwierdziłam przyglądając się im .
- Wszyscy tak uważają . - powiedziała Ania i poprawiła kocyk Uli . Wyszłyśmy z pokoju żeby nie obudzić dzieciaków i poszłyśmy razem do kuchni . Od razu zaczęłam pomagać w przygotowywaniu wszystkich tych przysmaków . Przy okazji musiałam koniecznie opowiadać jak to mi się żyje w Nowym Jorku , a żyje mi się naprawdę dobrze . Bardzo polubiłam pracę modelki . Na razie tylko jestem fotomodelką , a moja agencja chce zacząć mnie wysyłać też na pokazy . Jednak często pojawiałam się na pokazach jako widz reprezentujący agencję . Przez te okrągłe dwanaście miesięcy jednak nie zapomniałam o nim . Długo rozmyślałam wieczorami kiedy wracałam po całym dniu pracy czy on też tam za Atlantykiem na mnie czeka i marzy o tym by poczuć smak ust tej jedynej . No w moim przypadku to tego jedynego . Kiedy już Kacper poszedł spać i nie musiałam tyle mówić , a skończyła nam się robota w kuchni na dzień dzisiejszy poszłam do łazienki , a kiedy z niej wychodziłam natknęłam się na Michała zakładającego buty i kurtkę .
- Wychodzisz gdzieś ? - zapytałam .
- Mamy wigilię klubową . - powiedział trochę niezadowolony .
- Oj Misiek , Misiek . - zaśmiałam się .
- Ty nie bądź taka hop do przodu bo za chwilę będę kazał Ci założyć buty i kurtkę i jechać ze mną . - pogroził mi palcem .
- Co to za kara móc znowu spotkać moich ulubionych wielkoludów ? - zapytam śmiejąc się .
- No to zakładaj buty jedziesz ze mną . - powiedział .
- Ok . Daj mi dwie minuty . - powiedziałam i szybko poleciałam do mojej walizki . Przeprałam się w czarne rurki idealnie podkreślające moje chude nogi i biały sweter zakładany przez głowę typu over size . Poprawiłam makijaż i założyłam moje wysłużone czarne Emu . Do tego ostatnimi czasy moja ulubiona kurtka i byłam gotowa .
- Idziemy ? - zapytałam wychodząc i stając obok Miśka .
- Jedziemy bo iść to mi się nie chce . - zaśmiał się i ruszył w stronę samochodu .
- Coś masz za dobry humor . - popatrzyłam się na niego i wsiadłam do samochodu . Droga minęła nam szybko w tracie zaczął padać śnieg więc zrobiło się bardzo bajkowo . Weszliśmy razem na halę i zostawiliśmy nasze kurtki w szatni . Weszliśmy na główną halę i zobaczyliśmy niektórych zawodników , prezesa i innych pracowników . Wszyscy od razu zaczęli się ze mną witać i cieszyć z mojego przyjazdu .
- Czyli miejsce dla nieznajomego wędrowca już mamy zajęte . - zaśmiał się prezes . Wtedy pojawił się on . Nadal tak samo przystojny . Kiedy go zobaczyłam poczułam jak automatycznie moje serce przyśpiesza , czyli wszystko tak jak kiedyś . Nasze spojrzenia się spotkały i zobaczyłam ten błysk w jego oku , który miał zawsze jak mnie widział . Zaczęła się wigilia . Oczywiście oficjalne życzenia , trochę jedzenia i prezenty . Każdy z zawodników dostał prezent w postaci kalendarza na następny rok z zaznaczonymi dniami meczy . Plus parę innych gadżetów od klubu . Ja też dostałam prezent . Byłam bardzo mile zaskoczona . Zdążyli mi napisać życzenia na zwykłej kartce z drukarki i podpisać się pod nimi . Kiedy były rozdawane jeszcze prezenty wyszłam do toalety . Kiedy już z niej wracałam zobaczyłam siedzącego na ławce Michała .
- Cześć Julka . Jeszcze się nie przywitaliśmy . - powiedział wstając i podchodząc do mnie .
- Cześć Michał . No jakoś tak wyszło . - zadarłam głowę do góry przez rok nie zdążył zmaleć , a ja urosnąć . Długo nie czekałam bo wpił mi się w usta , a ja od razu odpowiedziałam równie dużą zachłannością co Kubiak . Kiedy już nie mogliśmy oddychać oderwaliśmy się od siebie i patrząc sobie w oczy staliśmy tak chwilę normując oddechy .
- Kocham Cię . - wyszeptał i ponownie wpił się w moje usta .
- Ja też Cię kocham . - wyszeptałam pomiędzy jednym , a drugim pocałunkiem . Teraz to były pocałunki delikatne i pełne miłości . To było to czego brakowało mi przez te dwanaście miesięcy . Tej miłości jaką potrafił mi okazać tylko Michał . Kiedy już mieliśmy wracać na halę zatrzymałam się jednocześnie szarpiąc za rękę Miśka .
- Ej Misiek poczekaj . - powiedziałam .
- Co się stało ? - zapytał . Ja zaczęłam zdejmować mój sweter . Podałam go mu i obróciłam się do niego tyłem . Miałam na sobie koszulkę , którą dostałam rok temu od niego pod choinkę . Pokazałam na nazwisko i numerek po czym z powrotem odwróciłam się i parsknęłam śmiechem widząc jego minę . Był za jednym zamachem rozbawiony , zdziwiony i szczęśliwy . Podeszłam do niego i pocałowałam w policzek . Zabrałam sweter i ponownie go założyłam . Wróciliśmy na halę trzymając się za ręce . Oczywiście przywitali nas gromkimi brawami . Do końca wigilii siedziałam obok Miśka , który cały czas się śmiał i trzymał moją dłoń w swoich ogrzewając ją . Kiedy wszystko się zakończyło zaczęliśmy rozchodzić się do domów . Chyba wszyscy o tym marzyli . Kiedy wyszliśmy przed halę podeszłam do mojego brata .
- To ja kiedyś wrócę . - powiedziałam śmiejąc się .
- Kiedyś ? - zapytał dołączając do mnie .
- Kiedyś może tak . - przytulił mnie do siebie .
- Oj siostra warto było wylać tyle łez ? - zapytał się mnie nadal mocno przytulając .
- Powiem Ci , że warto było . Wiem teraz , że to ten . - powiedziałam i zaszkliły mi się oczy .
- Obiecaj mi , że nigdy więcej nie będziesz przez niego płakać plus , że nie sprezentujesz pod choinkom rodzicom dziecka . - odsunęłam się od niego i popatrzyłam jak na kretyna .
- Na pierwsze mogę przystać ale drugie to nie wiem skąd Ci do mózgu przyszło . - powiedziałam .
- Dobra i jeszcze jedno jak on złamie Ci serce to wiedz , że może pożegnać się z uzębieniem . To tylko tak profilaktycznie mówię . - dodał całkiem poważnie . Uśmiechnęłam się do niego i jeszcze raz przytuliłam po czym pobiegłam do Michała i wskoczyłam mu na plecy .
- To idziemy . - powiedziałam uczepiona .
- Ludzie już mnie wykorzystuje . - zajęczał .
- Masz jakiś problem ? - zaśmiałam się .
- Żadnego . Nareszcie . - powiedział i sprytnie przerzucił mnie tak , że byliśmy twarzą w twarz . Oplotłam nogami go w pasie i chwyciłam w dłonie jego twarz . On mocno trzymał ręce pod moja pupą tak żebym nie spadła . Patrzyłam mu się zawzięcie w oczy próbując wyczytać co tam w nich jest . Nic oprócz niezmierzonej miłości , troski i szczęścia nie mogłam się dopatrzeć więc go pocałowałam .


Uroczo ^^

Tak , że jakby ktoś nie wiedział to już przedostatni rozdział przygód Julii i Michała ;) Na ostatni zapraszam 12.12.2012 ;)

A jednocześnie zapraszam na mojego nowego bloga gdzie już dzisiaj pojawi się prolog ;)

Jeżeli chcesz być informowany o nowych rozdziałach pisz na : 7589078 ( to moje GG ;d ) lub zostaw swój numer GG w komentarzu .
Nie informuję w żaden inny sposób tylko przez GG !

POZDRAWIAM  I  PROSZĘ  O  KOMENTARZE !!!